Zastanawiasz się, jak wyglądać na imprezie w stylu PRL, ale bez przebierania się od stóp do głów? Fraza impreza w stylu PRL jak się ubrać może brzmieć trochę podchwytliwie, dlatego zebrałam sześć stylizacji, które mają retro charakter, a jednocześnie da się je spokojnie odtworzyć z własnej szafy.
Jak zbudować stylizację w klimacie PRL?
W modzie z czasów PRL najbardziej podobają mi się wyraziste fasony, proste materiały i dodatki, które od razu zmieniają charakter całego zestawu. Nie chodzi mi o idealne kopiowanie konkretnej dekady, tylko o uchwycenie klimatu: podkreślonej talii, długości midi, dzianiny, koszul z kołnierzykiem, apaszek i klasycznych butów.
Przy takich stylizacjach łatwo przesadzić. Jeśli sukienka ma mocny kolor albo charakterystyczny krój, ograniczam liczbę dodatków. Z kolei przy prostym zestawie mogę pozwolić sobie na większą broszkę, chustkę czy okulary w grubych oprawkach. Dzięki temu całość wygląda spójnie, a nie jak przypadkowy kostium.
Impreza w stylu PRL – jak się ubrać w sukienkę midi?
Najbardziej oczywistym wyborem jest sukienka midi z zaznaczoną talią. Dobrze sprawdzi się fason z lekko rozkloszowanym dołem, rękawem do łokcia i niewielkim dekoltem. Kolor może być głęboki: butelkowa zieleń, bordo, granat albo musztardowy żółty. Przy gładkim materiale ciekawie zadziała cienki pasek w talii, ale nie musi być idealnie dopasowany do obuwia.
Do takiej sukienki dobieram czółenka na niskim obcasie albo proste baleriny z zaokrąglonym noskiem. Na ramieniu dobrze wygląda mała torebka o sztywnym kształcie, a we włosach może pojawić się szeroka opaska. To zestaw elegancki, ale nadal wygodny podczas dłuższego siedzenia, rozmów i tańca. Unikam bardzo sztywnej halki pod spodem, bo choć daje mocno retro efekt, szybko odbiera stylizacji swobodę.
Spódnica z wysokim stanem i koszula z kołnierzykiem
Ten wariant wybieram, kiedy zależy mi na bardziej dziewczęcym, uporządkowanym efekcie. Spódnica za kolano z wysokim stanem może być gładka albo mieć drobny wzór, na przykład kratkę, groszki czy niewielkie kwiaty. Do niej pasuje koszula z kołnierzykiem, najlepiej wsunięta do środka, żeby talia nie zniknęła pod luźną górą.
-
spódnica midi z bawełny, wełny z domieszką albo grubszej dzianiny,
-
koszula w kolorze białym, kremowym lub jasnoniebieskim,
-
krótki kardigan albo kamizelka dzianinowa,
-
czółenka, mokasyny lub proste półbuty,
-
apaszka zawiązana przy szyi albo mała broszka.
Kolorystycznie lubię połączenie granatu z kremem albo brązu z ecru. Taki zestaw jest łatwy do odtworzenia, bo większość elementów może już czekać w szafie. Jeśli masz szerokie biodra i nie lubisz mocno rozkloszowanych fasonów, lepiej sprawdzi się spódnica o kroju A niż bardzo sztywna forma z dużą ilością materiału.
Spodnie z kantem w wersji retro
A co, jeśli sukienki i spódnice nie są Twoją bajką? Wtedy postawiłabym na spodnie z wysokim stanem i kantem, najlepiej z prostą lub delikatnie zwężaną nogawką. Do tego dopasowana bluzka z krótkim rękawem, golf albo koszula przewiązana cienkim paskiem. Najlepszy efekt daje zachowanie proporcji: skoro spodnie są bardziej obszerne, góra powinna mieć krótszy lub dopasowany fason.
W tej stylizacji mocno działa obuwie. Niskie czółenka wydłużają sylwetkę, a płaskie mokasyny robią z niej wygodny zestaw na całą noc. Dodałabym małą torebkę na krótkim pasku i kolczyki w geometrycznym kształcie. Jeśli materiał spodni mocno się gniecie, nie traktuję tego jako drobiazgu — na imprezie może być to zwyczajnie niepraktyczne. Poliester z domieszką albo mieszanka wełny zwykle trzyma fason lepiej niż cienka wiskoza.
Dzianinowy komplet i apaszka
Dzianina świetnie buduje klimat retro, a przy okazji jest przyjemniejsza niż sztywna tkanina, kiedy impreza trwa kilka godzin. Wybrałabym komplet z dzianinową spódnicą midi i krótkim kardiganem albo prostą sukienkę z grubszym splotem. Kolory? Karmel, rdzawy pomarańcz, oliwka, czekoladowy brąz lub klasyczna czerń.
Najważniejszym dodatkiem jest tutaj apaszka. Można zawiązać ją pod szyją, przewiązać na uchwycie torebki albo nosić we włosach. Wzór w drobne kwiaty lub geometryczne kształty przełamuje jednolity komplet bez dokładania kolejnych mocnych akcentów. Do tego pasują botki na niewysokim obcasie, ale latem zamieniłabym je na sandały z zabudowanym przodem.
Przy dzianinach sprawdzam skład przed założeniem, bo niektóre szybko się mechacą, szczególnie w miejscu kontaktu z torebką. Jeśli zależy mi na schludnym wyglądzie przez cały wieczór, wybieram splot o gładkiej powierzchni zamiast bardzo puszystej przędzy.
Jeans, koszula i mocny dodatek
Retro stylizacja nie musi być bardzo elegancka. Proste jeansy z wysokim stanem, koszula z szerokim kołnierzykiem i krótki sweter mogą wyglądać ciekawie, jeśli dołożę jeden mocniejszy element. Może to być czerwona apaszka, pasek z większą klamrą, okulary w grubych oprawkach albo lakierowane półbuty.
W tym zestawie lubię kontrast między codziennym denimem a bardziej ozdobnymi dodatkami. Jeansy mogą mieć prostą nogawkę, bez przetarć i nowoczesnych ozdobników, bo wtedy całość jest bliżej retro klimatu. Koszulę można zostawić luźno wypuszczoną, jeśli zależy Ci na swobodnym efekcie, albo częściowo wsunąć ją w spodnie dla wyraźniejszej talii.
Mała czarna z dodatkami w stylu PRL
Na koniec zostawiłam rozwiązanie dla osób, które mają w szafie prostą czarną sukienkę i nie chcą kupować specjalnego stroju. Przy takiej bazie całą robotę robią dodatki: broszka, perły, cienki pasek, rajstopy w delikatny wzór i niewielka torebka z krótkim uchwytem.
Ja połączyłabym ją z czółenkami na niskim obcasie oraz apaszką w kolorze czerwonym, musztardowym albo turkusowym. Jeśli sukienka jest bardzo prosta, można dodać krótki żakiet z zaznaczoną linią ramion. Nie łączyłabym jednak pereł, dużej broszki, apaszki i ozdobnych butów naraz — przy czerni łatwo stworzyć zbyt ciężki zestaw.
Najbardziej podoba mi się to, że jeden element potrafi całkowicie zmienić efekt. Ta sama czarna sukienka z balerinami będzie spokojna i dziewczęca, z czółenkami zrobi się bardziej elegancka, a z krótkim żakietem i broszką nabierze mocniejszego, retro charakteru. Dlatego kiedy myślę o tym, jak ubrać się na imprezę w stylu PRL, najpierw zaglądam do własnej szafy, a dopiero później zastanawiam się nad dodatkami.
